﻿<title_newspaper="Przekrój"> 
<title_article="Ideały z masy">
<author_1="Lucjan Kydryński">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1953">
<month="11">
<date="1953-11-15">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Tutaj z oryginału (tego o pięknym kształcie) zdjęto formę. Potem forma poszła do odlewu, gdzie napełniano ją
specjalną masą, złożoną z celulozy, kredy, kleju i różnych innych rzeczy. Masa formowała się w bielutkie wiel-kie pomidory. Wzięto je z kolei do retuszu, gdzie usunięto z modeli szwy, powstałe ze złożenia formy, wygła-dzono je, uzupełniono różne drobne szczegóły i oddano do malowania. Tutaj skończyła się rola pierwszego okazu, a zaczęła drugiego. Tego, co to kolor miał, że ho, ho! Postawiono ów oryginał na stole i według niego malowano białe modele na barwę do złudzenia podobną do żywego, pięknego pomidora. Malowano przeważnie palcem — bo pędzel pozostawia ślady, a śladów zostawiać po sobie nie wolno...
Gotowe modele są na pierwszy — a nawet na drugi, a czasem i trzeci — rzut oka całkowicie nie do odróżnienia od prawdziwych pomidorów. Wysyła się je z wytwórni do rozmaitych Instytucji, np. do Przedsiębiorstw Skupu Owoców i Warzyw, szkół gospodarczych, spółdzielni produkcyjnych, na zjazdy hodowców itp. Stawia się taki pomidor na biurku i mówi:
— Widzicie, w Bystrzycy wyhodowano taki piękny okaz. Uprawiano grządki tak a tak, krzaki podlewano tak a tak, podpierano tak a tak i w ogóle — róbcie tak samo, albo jeszcze lepiej. W każdym razie starajcie się, aby wasze pomidory były jak najbardziej podobne do tego. Bo ten to pomidor — wzór. Można powiedzieć: ideał.
Ciasne i ciemnawe są pokoiki krakowskiej wytwórni modeli. Założona w 1950 roku instytucja, znana jest już dziś w całym kraju. Systemem jaki w skrócie opisaliśmy powyżej, produkuje się tu modele rozmaitych jarzyn i owoców, a także koni i bydła.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 

